Adam Andruszkiewicz, były wiceminister cyfryzacji, obecnie zajmujący się tą samą tematyką jako sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, ma od końca maja nowego doradcę. To Kinga Niemiec, studentka Wydziału Prawa i Administracji UW. Zgodnie z przepisami jej wynagrodzenie mieści się w widełkach między 3,5 a 4,3 tys. zł. Jako doświadczenie zawodowe wskazała jedynie pracę dla KPRM. W całej Kancelarii Premiera oprócz niej nie ma żadnego asystenta lub doradcy urodzonego w XXI wieku.

W czym tak młoda osoba może doradzić ministrowi? – Pani Kinga Niemiec pełni rolę doradcy w zakresie wypracowywania rozwiązań cyfrowych na rzecz młodego pokolenia w wielu obszarach, m.in. takich jak bezpieczeństwo dzieci i młodzieży w sieci czy rozumienie potrzeb cyfrowych młodych Polaków, a także we wspieraniu w codziennych aktywnościach zawodowych ministra – wyjaśnia Centrum Informacyjne Rządu.

Dodaje, że mimo młodego wieku „posiada ona doświadczenie zawodowe oraz bardzo aktywnie angażuje się w działalność społeczną, w tym w wolontariat”. CIR wylicza, że „przed podjęciem pracy w KPRM realizowała projekty na rzecz młodego pokolenia i nowych technologii”, „odbyła staż w Cyfryzacji KPRM” i działa w Radzie Dialogu z Młodym Pokoleniem, kilkudziesięcioosobowym organie powołanym w 2019 roku, gdzie Niemiec jest przewodniczącą jednego z zespołów.

Zdaniem CIR współpracownica ministra jest też „aktywna na polu międzynarodowym”, bo m.in. pomagała w organizacji międzynarodowej konferencji dotyczącej cyfryzacji i jest zaangażowana w Unijny Dialog Młodzieżowy.

Niespełnione wymogi

Problem w tym, że rządowe rozporządzenie nakłada na doradców w KPRM określone wymogi, których Kinga Niemiec nie spełnia. Powinna mieć wykształcenie wyższe i pięć lat doświadczenia zawodowego. Zgodnie z przepisami z wymagań kwalifikacyjnych można zwolnić pracownika tylko „w szczególnie uzasadnionych przypadkach”.

Zdaniem CIR współpracownica ministra jest też „aktywna na polu międzynarodowym".

Z tego powodu fakt zatrudnienia tak młodego doradcy krytykuje opozycja. – Obszar cyfryzacji wymaga szczególnych umiejętności i chciałbym wierzyć, że ta pani je posiada – mówi poseł KO Dariusz Joński. Jego zdaniem o zatrudnieniu Kingi Niemiec mogły zadecydować nie względy merytoryczne, lecz polityczne. Chodzi o to, że jest działaczką powołanego przez Andruszkiewicza Stowarzyszenia „Dla Polski”.

– Adam Andruszkiewicz już w ubiegłej kadencji pokazał, na co go stać, pobierając z Sejmu dodatki na paliwo, nie mając samochodu ani prawa jazdy. W jego przypadku nic mnie już nie zdziwi – komentuje Jakub Stefaniak, członek Rady Naczelnej PSL.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Niezmienne praktyki

Zatrudnianie młodych osób w charakterze doradców miało jednak też miejsce za rządów PO–PSL. Np. ówczesny szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz dał posadę 21-latkowi, który doświadczenie zawodowe zdobywał wcześniej, pracując dla Rady Rodziców przy II Liceum Ogólnokształcącym i Gimnazjum im. Batorego.

Takie praktyki gromiło będące w opozycji PiS. W 2012 roku chciało zlikwidować gabinety polityczne, ustami swego rzecznika Adama Hofmana twierdząc, że „stały się one przechowalnią dla ludzi, których kompetencje nie są do końca udowodnione”. Problem w tym, że po objęciu władzy ta partia też sięgnęła po młode kadry.

Najgłośniejszy przypadek dotyczył zatrudnienia w 2015 roku przez szefa MON Antoniego Macierewicza jako doradcę Edmunda Jannigera, 19-letniego studenta Rutgers University School of Public Affairs and Administration. Jak wyjaśniało MON, zdecydowała o tym „dotychczasowa praca jako praktykanta w biurze poselskim Macierewicza przez ostatnie pół roku”.

Obecnie większość asystentów i doradców w KPRM jest urodzona w latach 90. – Każdorazowo, gdy minister zatrudnia osobę niespełniającą wymogów kwalifikacyjnych, powinien to wyczerpująco uzasadnić – uważa Dariusz Joński.

Najgłośniejszy przypadek zatrudnienia młodego doradcy dotyczył Antoniego Macierewicza, który w 2015

Najgłośniejszy przypadek zatrudnienia młodego doradcy dotyczył Antoniego Macierewicza, który w 2015 r. uczynił swoim doradcą 19-letniego wówczas Edmunda Jannigera

Andrzej Iwanczuk/REPORTER