O spotkaniu Łukaszenki i Moroza poinformowała agencja Biełta.
Aleksander Moroz był w latach 1999-2007 był członkiem Rady Najwyższej Ukrainy i jej przewodniczącym II i V kadencji. W latach 1994-2010 był szefem Socjalistycznej Partii Ukrainy i kandydatem tej partii w wyborach prezydenckich.
Wcześniej za czasów Związku radzieckiego był działaczem rozwiązanej w 1991 roku Komunistycznej Partii Ukrainy.
Czytaj więcej
Moskwa potwierdziła, że obecnie przygotowywane jest spotkanie prezydenta Rosji z białoruskim przywódcą, Aleksandrem Łukaszenką. Wcześniej o tym, że...
W rozmowie z Morozem Łukaszenko żalił się na nagonkę, jakiej doświadczają Rosja i Białoruś w kontekście "rzekomo" planowanej inwazji na Ukrainę. Zapewniał, że decyzja o wspólnych, rosyjsko-białoruskich ćwiczeniach zapadła jeszcze przed "ukraińską histerią". Wspólne manewry miał zaproponować Władimir Putin, aby białoruska armia nauczyła się obsługiwać przekazany jej przez Rosję nowoczesny sprzęt.
- Po co krzyczeć, że planujemy coś przeciwko Ukrainie? - pytał Łukaszenko. - Dziś krzyczą: Kiedy wycofamy wojska. To nasza sprawa z Putinem. W najbliższym czasie spotkamy się i wspólnie z prezydentem Rosji podejmiemy decyzję: kiedy, w jakim czasie, zgodnie z jakim harmonogramem Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej się wycofają.
Białoruski dyktator zwrócił uwagę, że Amerykanie, Brytyjczycy i inne kraje przerzucają tysiące swoich żołnierzy na przykład na granicę Białorusi z Polską i z krajami nadbałtyckimi.
- Nie pytamy, kiedy NATO wycofa swoje wojska z Polski - stwierdził Łukaszenko.
Łukaszenko oświadczył, że Białoruś nie ma nic wspólnego z eskalowaniem obecnego konfliktu i prowadziła wobec Ukrainy "szczerą i zrozumiałą politykę". To Zachód, ingerując w nią, próbuje "rozpętać konflikt" z udziałem Ukrainy i chce w nim walczyć "cudzymi rękami". - Oni wiedzą, jak walczyć cudzymi rękami, a jeszcze lepiej walczyć cudzymi rękami i cudzymi ludźmi – niech tam giną Ukraińcy, Rosjanie i Białorusini - mówił.