W styczniu inflacja w Turcji skoczyła do blisko 50 procent, po tym jak pod koniec 2021 roku załamał się kurs liry co było efektem forsowanej przez Erdogana polityki utrzymywania niskich stóp procentowych. W efekcie koszty życia dla wielu Turków, już wcześniej ledwo wiążących koniec z końcem, dodatkowo wzrosły.
W reakcji na inflację turecki rząd podniósł płacę minimalną w kraju o 50 proc., czemu jednak towarzyszy wzrost cen benzyny, energii, gazu i opłat drogowych.
- Od dziś nie będę płacił rachunków za prąd, dopóki Erdogan nie wycofa się z podwyżek cen (prądu - red.), które podpisał 31 grudnia - zapowiedział Kilicdaroglu.
W nagraniu, umieszczonym na swoim koncie na Twitterze, Kilicdaroglu wezwał do obniżki VAT-u na prąd z 18 proc. do 1 proc.
O tyle wzrosły w Turcji ceny prądu dla odbiorców komercyjnych
Ceny energii wzrosły w Turcji nawet o 125 proc. dla odbiorców komercyjnych i o ok. 50 proc. dla gospodarstw domowych.
Wcześniej decyzję o niepłaceniu rachunków za prąd w swoich świątyniach podjęli tureccy alawici - wyznawcy islamskiego systemu religijno-etycznego.