Władze Paryża zostały pierwotnie ukarane przez Ministerstwo ds. Służby Publicznej za to, że w 2018 roku awans na kierownicze stanowiska w stołecznym ratuszu uzyskało 11 kobiet i pięciu mężczyzn, co stanowiło naruszenie przepisów z 2013 roku mówiących o konieczności zachowaniu parytetu jeśli chodzi o płeć przy zatrudnianiu. 

Przepisy z 2013 roku stanowią, że nie więcej niż 60 proc. osób nowo zatrudnionych na stanowiskach zarządzających mogą stanowić osoby jednej płci.

W 2018 roku spośród osób awansowanych na takie stanowiska przez Hidalgo kobiety stanowiły 69 procent.

Do zmiany przepisów doszło w 2019 roku - od tego czasu grzywny nie są nakładane jeśli dysproporcje w zatrudnianiu nie wpływają na pogłębienie nierówności płciowej na kierowniczych stanowiskach.

Teraz Amelie de Montchalin, minister ds. służby publicznej ogłosiła, że grzywna nałożona na władze Paryża była "niewłaściwa". Minister poleciła, aby ratusz wydał środki, które miały być przeznaczone na uiszczenie grzywny na "utrzymanie pozytywnej dynamiki" jeśli chodzi o równowagę płci w ratuszu.

Minister dodała, że celem francuskiego rządu jest "stworzenie równych szans" dla przedstawicieli obu płci w polityce.

Hidalgo zapowiedziała, że przeznaczy te środki na wsparcie gorącej linii dla kobiet, które doświadczyły przemocy domowej.

Mer Paryża postrzegana jest jako potencjalny rywal prezydenta Emmanuela Macrona w wyborach prezydenckich zaplanowanych na 2022 rok.