- Musimy powiedzieć jasno: Dania jest zagrożona w taki czy inny sposób. I musimy działać - dodał minister.

Fredriksen odniósł się do przygotowanego przez duński wywiad raportu dotyczącego najpoważniejszych zagrożeń dla bezpieczeństwa Danii. Odwołał się też do rozmów przeprowadzonych z najwyższymi oficerami duńskiej armii, odchodzącym sekretarzem obrony USA Ashem Carterem i zagranicznymi ambasadorami.

Minister wyjaśnił, że początkowo obawiał się działań ze strony Rosji na dwóch płaszczyznach - militarnych oraz tych prowadzonych w wirtualnej rzeczywistości.

- Możemy potwierdzić, że Rosjanie umieszczają w Kaliningradzie rakiety w zasięgu których znajduje się Kopenhaga. To oczywiście poważne zagrożenie - ocenił.

Jednocześnie, jak mówił, Dania może paść ofiarą cyberataków przeprowadzanych przez hakerów działających na zlecenie Rosji. Ataki takie miałyby zmierzać do "wpłynięcie na funkcjonowanie duńskiej demokracji".

Fredriksen zaznaczył jednocześnie, że działania hakerów nie muszą ograniczać się do propagandy. - Mogą atakować nasze szpitale i systemy zasilania - wyliczał.

Według duńskiego ministra obrony Dania powinna odpowiedzieć na te zagrożenia modernizując swoją armię (obecnie Dania wydaje na wojsko jedynie 1,17 proc. swojego PKB - zamiast postulowanych przez NATO 2 proc.). Fredriksen chciałby zwiększenia wydatków na wojsko.