Nowela zakłada m.in., że pozwolenia na broń wydawać będą starostowie lub prezydenci miast, a nie - jak obecnie - policja. Choć w trakcie debaty w Sejmie przedstawiciel wnioskodawców, poseł Kukiz'15 Bartosz Józwiak mówił, że projektowane przepisy nie liberalizują dostępu do broni, inne zdanie mają m.in. Nowoczesna czy partia Razem. - Chcecie zrobić dziki zachód z Polski, chcecie żeby Polak strzelał do Polaka - mówił w piątek w Sejmie Paweł Kobyliński, poseł Nowoczesnej.
Podobnego zdania jest Adrian Zandberg. - Kukiz chce rozluźnić te restrykcje, zlikwidować obowiązkowe badanie psychologiczne, a wydawanie pozwolenia uczynić formalnością i oddać w ręce starostów. To nieodpowiedzialne igranie bezpieczeństwem obywateli - powiedział w wywiadzie dla Krytyki Politycznej.
- Nie trzeba wiele wyobraźni, żeby wiedzieć, do czego doprowadzi broń w rękach kiboli, osiedlowych awanturników czy ludzi niezrównoważonych emocjonalnie. Wszyscy znamy obrazki ze Stanów Zjednoczonych, mało kto chce zobaczyć je w Polsce - mówił Zandberg. - Prawicowi fetyszyści broni znajdują się w zdecydowanej mniejszości. Jeśli PiS będzie brnął w popieranie nieodpowiedzialnego projektu Kukiza, strzeli sobie w stopę - ocenił.
- Wiem, że PiS-ie są ludzie, którzy rozumieją zagrożenia wynikające z ułatwienia dostępu do broni. Czemu milczą? - pytał Zandberg, wyrażając nadzieję, że posłowie w końcu zaczną słuchać opinii policji i psychologów. - Ta jest jednoznaczna - podkreślił jeden z liderów partii Razem.