Baszko miał wyjść z klubu już w czwartek, ale ostatecznie do tego nie doszło. Politycy PSL próbują skłonić go do zmiany decyzji - informował Fakt24.pl. Z informacji uzyskanych przez "Rzeczpospolitą" również wynika, że Baszko wciąż jest posłem PSL.

Utrata posła oznaczałaby, że liczba posłów Ludowców w parlamencie wyniesie 14. Tymczasem do stworzenia klubu parlamentarnego wymagane jest 15 posłów, co oznacza, że PSL musiałby w miejsce klubu stworzyć koło poselskie w Sejmie. Szef koła Unii Europejskich Demokratów Jacek Protasiewicz zapowiadał, że w przypadku odejścia Baszki, PSL mógłby liczyć na wsparcie któregoś posłów UED.

W rozmowie w Polsat News Michał Kamiński z UED zaznaczył, że taki transfer nie miałby "nic wspólnego z naszych wchodzeniem do PSL". - Prawo i Sprawiedliwość od początku, bardzo brutalnie rozgrywa opozycję i cały czas z opozycją wygrywa. Ja myślę, że w politycy się jest nie tylko po to, by ciągle być pięknoduchem i ciągle załamywać ręce, jak PiS po raz kolejny - od aborcji zaczynając, na różnych innych sprawach kończąc - ogrywa opozycję. Myśmy powiedzieli bardzo wyraźnie: nie pozwolimy na to, żeby klub Polskiego Stronnictwa Ludowego upadł w Sejmie. Dlatego, że to byłaby strata dla opozycji. Jeden klub opozycyjny mniej, jedno miejsce w Konwencie Seniorów mniej itd. - tłumaczył.

- Bardzo wyraźnie, mam wrażenie, że zapały Prawa i Sprawiedliwości do rozbijania klubu PSL po naszej deklaracji osłabły - ocenił poseł. - My powiedzieliśmy wyraźnie: nie pozwolimy wam na to, tzn. czas, w którym możecie bezkarnie ogrywać wszystkich, się skończył. I ja na to osobiście nie pozwolę i moja partia nie pozwoli - zapowiedział.

Na uwagę, że UED ma tylko czterech posłów, Kamiński odparł, że "wielkie projekty polityczne zaczynały się od niewielu osób". - To że nas jest czterech nie zmienia faktu, że nie będziemy aktywnym, tak jak byliśmy do tej pory, uczestnikiem gry parlamentarnej i będziemy nim. Natomiast z całą pewnością nas od PSL-u bardzo wiele różni, od spraw światopoglądowych zaczynając - mówił, wymieniając w tym kontekście głosowanie nad projektami ustaw zmieniającymi przepisy ws. aborcji.

- Małe koło, ale zagłosowaliśmy jednoznacznie w obronie praw kobiet i w obronie tego, żeby inicjatywy obywatelskie mogły być rozpatrywane przez Sejm. Pytany, dlaczego z taką deklaracją posłowie UED zagłosowali przeciwko projektowi komitetu "Ratujmy Kobiety", zaostrzającemu przepisy dotyczące aborcji, Kamiński powiedział, że "w sprawie drugiej inicjatywy obywatelskiej myśmy już głosowali w warunkach, w których pierwsza została odrzucona". - Ja nie widzę powodu, dla którego liberalni obywatele, czy lewicowi obywatele, mają być gorzej traktowani niż katoliccy obywatele w Polsce - ocenił.