Sam Dworczyk, który w 2017 roku jako wiceszef MON otrzymał nagrodę, we wtorek w rozmowie z Radiem Zet poinformował, że aby oddać ok. 30 tys. złotych Caritasowi musiał wziąć pożyczkę i sprzedać samochód.

- Oczywiście to jest indywidualna decyzja każdego z ministrów, ale trudno mi sobie wyobrazić, że będą osoby, które są członkami naszej partii, a które nie podporządkują się tej decyzji - mówił dzień później w TVN24 Dworczyk pytany o to, czy wszyscy ministrowie oddadzą pieniądze w terminie, o którym przed dwoma miesiącami mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński. 

Decyzję o tym, że ministrowie mają oddać nagrody podjął Komitet Polityczny PiS, po tym jak zdecydowana większość Polaków w kolejnych sondażach wyraziła sprzeciw wobec tak wysokich nagród dla ministrów.

Dworczyk podkreślił, że ci ministrowie, którzy nie oddadzą nagród na Caritas "muszą się liczyć z tym, że później będą ponosić konsekwencje tych decyzji".

Pytany czy konsekwencją będzie odejście z rządu Dworczyk odparł, że "nie jest przedstawicielem kierownictwa partii, więc nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie".

Mówiąc o tym, że sam, aby oddać nagrodę musiał wziąć pożyczkę, Dworczyk stwierdził, iż "miliony Polaków bierze kredyty, pożyczki, jeśli potrzebują w krótkim stosunkowo czasie, stosunkowo dużej kwoty".