Boris Johnson jest przygotowany na publikację oficjalnego śledztwa w sprawie informacji, że podczas lockdownu przy Downing Street odbywały się imprezy z alkoholem. Przekazał parlamentowi, że żadne zasady nie zostały złamane.

Nie wiadomo, kiedy wyniki tego dochodzenia zostaną opublikowane, zwłaszcza że policja wszczęła własne śledztwo.

Zapytany przez lidera opozycyjnej Partii Pracy Keira Starmera, czy kodeks ministerialny, który mówi, że ministrowie, którzy świadomie wprowadzili parlament w błąd, powinni zaproponować rezygnację, ma do niego zastosowanie Johnson powiedział: "Oczywiście".

- Jeśli wprowadziłby w błąd parlament, musi złożyć rezygnację - powiedział Starmer w parlamencie. - Czy teraz złoży pan rezygnację? - zapytał. - Nie - odpowiedział Johnson.

Czytaj więcej

Wielka Brytania: Rusza śledztwo ws. łamania obostrzeń w siedzibie premiera

Johnson stwierdził, że jego rząd skupia się na napędzaniu wzrostu gospodarczego i przewodzeniu zachodniej odpowiedzi na kryzys ukraiński.

Premier wygłaszał różne wyjaśnienia w sprawie przyjęć: najpierw powiedział, że nie złamano żadnych zasad, ale później przeprosił Brytyjczyków za oczywistą hipokryzję takich spotkań.

Brytyjska policja poinformowała we wtorek, że wszczęła własne dochodzenie w sprawie zamkniętych imprez na Downing Street, zwiększając presję na Johnsona.

Niektórzy z jego parlamentarzystów już zażądali rezygnacji premiera, ale aby wywołać wyzwanie związane z przywództwem, 54 z 359 konserwatywnych posłów w parlamencie musi napisać listy o braku zaufania do przewodniczącego partii. Liczba złożonych listów jest utrzymywana w tajemnicy do czasu osiągnięcia progu 54.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ