Zełenski nie podał szczegółów na temat tego, jak i kiedy referendum mogłoby się odbyć, ale powiedział, że jest to jedna z opcji, aby ożywić przeciągający się proces pokojowy na wschodzie Ukrainy i zakończyć impas z sąsiednią Rosją.
W ostatnich tygodniach Ukraina stara się uzyskać wsparcie zachodnich sojuszników, oskarżając Rosję o zgromadzenie dziesiątek tysięcy żołnierzy w pobliżu swoich granic.
Czytaj więcej
Rosja zażądała w piątek, by NATO odwołało zobowiązanie z 2008 roku wobec Ukrainy i Gruzji, że pewnego dnia staną się one członkami sojuszu. Moskwa...
Stosunki między Kijowem a Moskwą załamały się po tym, jak Rosja zaanektowała Krym w 2014 roku, a wspierane przez Moskwę siły zajęły terytorium we wschodniej Ukrainie. Kijów twierdzi, że od tego czasu w walkach zginęło około 14 tys. osób.
- Nie wykluczam referendum w sprawie Donbasu - powiedział Zełenski. - To może dotyczyć Donbasu, to może dotyczyć Krymu, to może dotyczyć zakończenia wojny w ogóle - powiedział. - Więc może być tak, że ktoś, ten lub inny kraj może nam zaoferować pewne warunki - mówił.
Zełenski z zadowoleniem przyjął prezydenta USA Joe Bidena podejmującego "osobistą rolę" w próbach zakończenia wojny na wschodzie Ukrainy. Powiedział, że Biden przekazał rosyjskie zapewnienia, że Moskwa nie będzie prowadzić do eskalacji.
Prezydent Ukrainy powiedział też, że nie wyklucza bezpośrednich rozmów z prezydentem Rosji Władimirem Putinem.