W stronę przejścia granicznego Bruzgi - Kuźnica Białostocka zmierza duża grupa migrantów, konwojowana przez uzbrojonych funkcjonariuszy.

O prawdopodobieństwie prowokacji, polegającej na próbie przepchnięcia migrantów na polską stronę, informował dziś rzecznik koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn.

Państwowy Białoruski Komitet Graniczny (GPK), który odpowiada za bezpieczeństwo granic tego kraju,  wydał komunikat, w którym pełną odpowiedzialnością za sytuację na granicy obarcza stronę polską.

Komitet zapewnia, że wie o kolumnie migrantów wędrujących w stronę przejście granicznego, a strona białoruska zapewnia „sprawne działanie kanałów międzynarodowych, a także bezpieczeństwo osób poruszających się autostradą”.

GPK twierdzi także, że polscy pogranicznicy "tysiącami wypychają" migrantów na teren Białorusi.

Ten sam Komitet Graniczny zamknął przekraczanie granic lądowych dla Białorusinów i obcokrajowców z wyjątkiem zamkniętej listy przypadków wyjątkowych.

Belsat.eu pisze także, że na granicy białorusko-polskiej zauważono Witalija Stasiukiewicza, szefa bezpieczeństwa publicznego w Departamencie Spraw Wewnętrznych Grodzieńskiego Obwodowego Komitetu Wykonawczego, który kierował tłumieniem protestów w Grodnie. 

Świadkowie twierdzą, że w Bruzgach wylądowała duża liczba żołnierzy z amunicją. Według niektórych doniesień są to funkcjonariusze ochrony z wojsk wewnętrznych - jest to informacja niepotwierdzona.