W czwartek w Sejmie poseł KO Michał Krawczyk zaprezentował "prezent", jakim minister Przemysław Czarnek mógłby ucieszyć uczniów i nauczycieli - swoją rezygnację.

W rozmowie z Polsat News szef MEiN powiedział, że nie zamierza odchodzić. - Mam mnóstwo rzeczy do zrobienia jeszcze w resorcie. Mnóstwo już udało mi się zrobić. Wiele programów, jak Poznaj Polskę, Laboratoria Przyszłości, ale też narodowy program wsparcia dzieci po covidzie - niezwykle ważny - mówił.

Czarnek mówił również o planowanej podwyżce dla nauczycieli. - W ramach 40-godzinnego czasu pracy chcemy dzięki debiurokratyzacji wygospodarować czas, który poświęcimy na większą dostępność nauczyciela dla ucznia - powiedział.

Czytaj więcej

Przemysław Czarnek
Czarnek: System edukacji w Polsce? Najlepszy w Europie. Nie mam kompleksów

- Nauczyciel wchodzący do zawodu z przeciętnego wynagrodzenia 3,5 tys. będzie miał blisko 5 tys. zł, a nauczyciel dyplomowany z przeciętnego wynagrodzenia 6,5 tys. będzie miał 8 - dodał.

Jednocześnie podkreślił, że nie ma szans, by podwyżki osiągnęły poziom, jaki jest oczekiwany przez związkowców. - Dziwię się, że związki zawodowe podnoszą te postulaty dopiero teraz, a przez cztery lata w drugiej kadencji PO-PSL-u pensje nauczycieli wzrosły o zero. Wtedy związki zawodowe nie podnosiły takich postulatów - skomentował.