Wybory parlamentarne w Norwegii odbędą się 13 września i prawdopodobnie zakończą okres rządów Erny Solberg, która walczy o trzecią z rzędu kadencję na stanowisku szefa rządu. Wszystko wskazuje jednak na to, że nowy rząd będzie formował lider Partii Pracy, Jonas Gahr Stoere, który będzie w stanie zbudować centrolewicową koalicję większościową w nowym parlamencie.
Solberg, chwalona w 2020 roku za skuteczną walkę z epidemią koronawirusa, dzięki której Norwegia ma jeden z najniższych w Europie wskaźników śmiertelności w związku z COVID-19 straciła popularność ze względu na nierówności ekonomiczne w kraju i niepopularne reformy sektora publicznego.
Konserwatyści Solberg i mniejsze centroprawicowe partie według najnowszego sondażu mają szanse na zdobycie 55 miejsc w 169-osobowym parlamencie (obecnie dysponują 88 mandatami).
Z kolei centrolewica zmierza do zdobycia 114 mandatów (obecnie dysponuje 81).
Najnowszy sondaż przeprowadzono między 2 a 6 sierpnia na zlecenie telewizji TV2.
Partia Pracy prowadząca kampanię pod hasłem "czas na zwykłych ludzi" obiecuje obniżenie podatków dla najgorzej zarabiających, a także dla rodzin o średnich dochodach, zakończenie prywatyzacji usług publicznych, przeznaczenie więcej pieniędzy na szpitale oraz podwyżkę podatków dla 20 proc. najlepiej zarabiających.
Sondaż wskazuje, że w nowym parlamencie zwiększy się obecność posłów Partii Zielonych i skrajnie prawicowych Czerwonych.
O fotel premiera chce się też ubiegać lider Partii Centrum Slagsvold Vedum, która w sondażu uzyskuje 16 proc. (Partia Pracy może liczyć na 23,5 proc. głosów).