Na byłą premier, liderkę partii Batkiwszczyna, swój głos zadeklarowało 20,3 procent ankietowanych, którzy chcą wziąć udział w wyborach i wiedzą, kogo chcą poprzeć. To więcej, niż Tymoszenko uzyskała w wyborach cztery lata temu (12,81 procent, drugie miejsce), ale mniej, niż w 2010 roku (25,05 procent, również drugie miejsce).

Czy kolejne podejście Tymoszenko do walki o urząd prezydencki zakończy się dla niej sukcesem? Głosy na pozostałych kandydatów są mocno rozproszone. Na drugim miejscu w sondażu znalazł się szef partii "Obywatelska Pozycja", kontrowersyjny były minister obrony Anatolij Hrycenko (14,8 proc.), ale ma on niewielką przewagę nad kolejnymi kandydatami. Trzeci, Jurij Bojko, jeden z liderów Bloku Opozycyjnego, uzyskał 12,3 procent poparcia, również czwarty kandydat uzyskał dwucyfrowy wynik - Ołeh Laszko z Partii Radykalnej dostał poparcie od 10,2 proc. ankietowanych.

 

Obecny prezydent Ukrainy Petro Poroszenko może liczyć w sondażu na poparcie tylko 8,3 proc. badanych. To niewiele więcej niż Wadym Rabinowycz, przywódca partii "Dla Życia", były prezes piłkarskiej klubu Arsenał Kijów.

Cztery lata temu Poroszenko wygrał wybory w pierwszej turze. Głos oddało na niego wówczas prawie 10 mln Ukraińców - 54,7 proc. głosujących.

Olga Bałakirewa, szefowa Ukraińskiego Instytutu Badań Społecznych, zauważyła, że główni faworyci dzielą społeczeństwo: elektorat Tymoszenko i Hrycenki mieszka głównie na zachodzie, północy i w centrum Ukrainy, tymczasem Bojko wspierany jest przez wschód i południe. Jedynym kandydatem z czołówki, mającym podobne poparcie we wszystkich regionach, jest Ołeh Laszko.

Sondaż został przeprowadzony w dniach 17-27 lipca na reprezentatywnej próbie 2186 pełnoletnich mieszkańców Ukrainy.