Kandydat PSL na prezydenta Warszawy Jakub Stefaniak powiedział, że dopiero nadejdzie moment na zaskoczenie i zaciekawienie wyborców. - Myślę, że wyborcy realnie zaczną interesować się programami kandydatów w okolicach 1 października - powiedział. - Te ostatnie 20 dni przed wyborami będą naprawdę ważne - dodał.

Czytaj także: Jakub Stefaniak: Rozmawiamy o kandydatach w Warszawie

 

Podkreślił także, że w jego opinii nie można porównywać kampanii regionalnych z kampanią warszawską. - Ona jest na pewno inna, ale to, że jest w pewnym sensie specyficzna i wyjątkowa ma moim zdaniem olbrzymi potencjał i otwiera nowe ścieżki - powiedział. - Dla mnie to jest kampania, która polega na tym, żeby w jakiś sposób też firmować ideę samorządu - podkreślił.

 

Jak zaznaczył Stefaniak, dziś trudno mówić o tym, kto ma jakie szanse. - Wiele w polityce się dzieje i się zmienia. Były głosy, które mówiły, że prezydent Andrzej Duda też nie ma szans. A prezydent jednak prezydentem został - powiedział. - Jedno jest pewne, ile się pracuje, tyle się ma efektów. Ja w tym momencie położyłem cały nacisk swojego życia na pracę, na kampanię, na spotkania z ludźmi i budowanie swojego programu. Jaki będzie efekt, zobaczymy - podkreślił.

Jakub Stefaniak odniósł się także do kampanii Patryka Jakiego i Rafała Trzakowkiego, mówiąc, że „mało tam merytoryki, szczególnie, jeśli chodzi o kandydata PiS-u”. - Nie podoba mi się to, dlatego, że tak naprawdę mamy dziś wojnę między dwiema partami, które skręcają w lewo - powiedział Stefaniak. - Proszę zobaczyć, zarówno PiS jak i PO, PO przyjmując Barbarę Nowacką na pokład, a PiS dogadując się z Piotrem Guziałem, pokazują wyraźnie, że idą w stronę lewicową. Mamy dwie lewicujące partie, które ze sobą rywalizują - podkreślił. - Mamy też partię PSL, która może do tej pory nie sprawowała władzy w Warszawie, ale ja traktuję to jako atut. Mamy czystą kartę, nie mamy żadnych zaszłości, które musimy tuszować. Mamy najmłodszą albo jedną z najmłodszych list do rady miasta. To są osoby, które inaczej niż w latach 90. patrzą na politykę, na samorząd i na możliwości - dodał.

Mówiąc o swojej kampanii Stefaniak zaznaczył, że „nie będzie obiecywał gruszek na wierzbie”. - Nie będę mówił, że zbuduję 50 linii metra, chociaż wszyscy wiedzą, że nie ma na to ani budżetu, ani fizycznie nie jesteśmy tego w stanie zrobić. Jeśli mamy już mówić o metrze, to ja bym się starał przyspieszać te inwestycje, które ma się skończyć za 5 lat - powiedział. - Chciałbym przede wszystkim skupić się na tym, żeby dobrze gospodarować pieniędzmi, zachęcać tych ludzi, którzy w Warszawie żyją, ale nie płacą tu podatków, żeby się w Warszawie meldowali. Po to, żeby mieć na przykład pieniądze na politykę senioralną. To jest skandal, że w rankingu Warszawa nie znalazła się w pierwszej dziesiątce miejsc przyjaznym seniorom - dodał.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

Stefaniak podkreślił także, że cieszy z poparcia Władysława Teofila Bartoszewskiego. - Powiedział wprost: ja byłem na waszej konwencji, słyszałem prezesa Kosiniaka-Kamysza i widzę, jaki macie program. To jest program merytoryczny, który ja popieram, bo uważam, że to są racjonalne, mądre propozycje, które da się zrealizować - powiedział Stefaniak.

W rozmowie kandydat PSL zaznaczył także, że „z przykrością musi powiedzieć, premier polskiego rządu jest kłamcą”. - Mówi prawdę tylko wtedy, kiedy się pomyli. Tak naprawdę proszę przeanalizować jego wypowiedzi i zestawić je z historią. Jeżeli facet, który stoi na czele rządu mówi, że PSL sprywatyzowało Hortex, a w 1999, kiedy Hotrex był prywatyzowany rządził AWS, i, żeby jeszcze było śmieszniej, to właśnie Morawiecki był radnym AWS-u w sejmiku dolnośląskim, to nie można tego nazwać inaczej niż po prostu kłamstwem - podkreślił.