Jak informuje Polskie Radio, dyrektor olsztyńskiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego, Piotr Sarnacki, powiedział, że zaginięcie kart członkowie komisji zauważyli, gdy zakończyło się głosowanie.

Polacy głosowali. Obserwuj relację "Rzeczpospolitej"

Policja prowadzi postępowanie wyjaśniające.

Na razie nie wiadomo, co stało się z kartami i czy zostały one skradzione.

O konsekwencjach sytuacji decydowało będzie to, czy zostały użyte do głosowania. Jeżeli zostały one wykorzystane, stawia to pod znakiem zapytania 400 głosów oddanych na kandydatów - wyjaśnił Piotr Sarnacki.

Polskie Radio podkreśla, że jeśli ktoś zdecyduje się oprotestować wyniki głosowania, sprawą będzie musiał zająć się sąd.