Spór rozgorzał po wywiadzie Romana Giertycha dla „Rz”. W wywiadzie Giertych oskarżył Jarosława Kaczyńskiego o to, że gdy był premierem, zbierał haki na polityków PO.
– Jest głównym zbieraczem haków – stwierdził były szef LPR. – Na wszystkich zbierał, na Donalda Tuska, na Sławomira Nowaka, na Grzegorza Schetynę, na Bronisława Komorowskiego.
Rzecznik PiS Mariusz Błaszczak w oświadczeniu zatytułowanym „Skowyt z politycznego niebytu” odparł, że wszystko, co powiedział Giertych, to kłamstwo. W tym samym tonie wypowiedział się lider partii.
– To są kłamstwa całkowite, stuprocentowe, niemające najmniejszych nawet przesłanek faktycznych. Nie było żadnych teczek, nie było żadnych akcji ad personam wobec kogokolwiek – powiedział dziennikarzom Jarosław Kaczyński, dziwiąc się, że redakcja „Rz” zdecydowała się opublikować ten wywiad. – Sądzę, że Giertych gra od dłuższego czasu z PO. To mu pozwoliło przez jakiś czas mieć wielkie wpływy w telewizji publicznej i tę grę kontynuuje w ramach polityki, która ma pewną cechę niezależnie od zmiennych sytuacji – to jest po prostu niebywały cynizm.
Prezes PiS dodał też, że poda Giertycha do sądu.
W odpowiedzi były wicepremier oświadczył, że on również złoży pozew przeciwko szefowi PiS. – Pan Kaczyński ma czelność zarzucać mi kłamstwo w sytuacji, gdy mówiłem najszczerszą prawdę o tym, jak się zachowywał i co robił, będąc prezesem Rady Ministrów – oświadczył Giertych.
Politycy PO nie kryją zachwytu nad wymianą ciosów między byłymi koalicjantami. – Giertych pewnie wie, co mówi, bo obok Andrzeja Leppera był wicepremierem w rządzie Jarosława Kaczyńskiego – komentował spór marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. – Wszyscy pamiętamy, jaki to był rząd i jakie metody stosował.