Tegoroczny marsz we Wrocławiu rozpoczął się przemówieniami przy Pomniku Ofiar Zbrodni Katyńskiej, a zakończył przy Pomniku Ofiar Stalinizmu przy Operze Wrocławskiej.

Organizatorami marszu były środowiska nacjonalistyczne. Wzięło w nim udział ok. 200 osób.

Jak wcześniej mówił były ksiądz, a obecnie lider Wielkiej Polski Niepodległej, marsz miał upamiętnić ofiary stanu wojennego, "jaki 13 grudnia 1981 roku wypowiedziała Narodowi Polskiemu junta Jaruzelskiego, sowieckiego namiestnika w polskim mundurze" - podaje portal tuwroclaw.com.

Podczas wczorajszego marszu Międlar podpalił zdjęcie byłego premiera Tadeusza Mazowieckiego, nazywając go "komunistycznym parchem", który nigdy nie krył swoich "żydokomunistycznych, bolszewickich inklinacji".

Kolejnym podpalonym zdjęciem był wizerunek oskarżonego o zbrodnie stalinowskiego kapitana Ludowego Wojska Polskiego, Stefana Michnika.

Uczestnicy marszu wznosili okrzyki „a na drzewach zamiast liści wisieć będą komuniści!”, „precz z komuną!, „śmierć wrogom ojczyzny!” i „lepiej być martwym niż czerwonym!”.