Wczoraj około godziny 20 w czasie finału WOŚP w Gdańsku 27-letni mężczyzna wbiegł na scenę i zadał kilka ciosów nożem prezydentowi Adamowiczowi, po czym przez kilkadziesiąt sekund chodził po scenie zanim został obezwładniony. Adamowicz doznał ciężkich obrażeń i przeszedł pięciogodzinną operację. Po operacji lekarze oceniali jego stan jego ciężki. Ok. 14:40 poinformowali o śmierci prezydenta Gdańska.

Do ataku doszło podczas odliczania tradycyjnego "Światełka do nieba". Chwilę wcześniej prezydent Gdańska zwrócił się do mieszkańców swojego miasta.

- To jest cudowny czas dzielenia się dobrem. Jesteście kochani, Gdańsk jest najcudowniejszym miastem na świecie - mówił Adamowicz, który zasiadał na fotelu prezydenta miasta od ponad 20 lat.

- Gdańsk jest szczodry. Gdańsk dzieli się dobrem. Gdańsk chce być miastem solidarności. Za to wszystko wam serdecznie dziękuję. Bo na ulicach, placach Gdańska wrzucaliście pieniądze. Byliście wolontariuszami. To jest cudowny czas dzielenia się dobrem. Jesteście kochani, Gdańsk jest najcudowniejszym miastem na świecie! Dziękuję wam! - kontynuował Adamowicz.

Po informacji o śmierci prezydenta Gdańska jego przyjaciele przypomnieli o sytuacji, do której doszło podczas ostatniej kampanii prezydenckiej. Adamowicz na ulicach miasta spotkał swojego rywala Kacpra Płażyńskiego. Wymiana uprzejmości między politykami miała pokazać, jaki na co dzień jest prezydent Gdańska.

- Nie zgadnie pan prezydent, co rozdajemy dzisiaj. Pączki z budyniem - mówił Płażyński. Nawiązywał do przezwiska "budyń". Tak o prezydencie Adamowiczu mówili mieszkańcy Gdańska.

- Super, ale moje są niskokaloryczne - odpowiedział z uśmiechem Adamowicz.