Prof. Zybertowicz stwierdził, komentując postrzeganie w przestrzeni publicznej np. Lecha Wałęsy, Jurka Owsiaka czy zamordowanego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, że "mamy do czynienia z mistyfikacją, w której z osób, których zachowanie zawiera wiele wątpliwych ogniw, robi się niby anioły".
O Lechu Wałęsie Zybertowicz mówił, że był płatnym donosicielem SB, a ludzi ujawniających jego przeszłość "ciągał po sądach". Na pytanie, czy Wałęsa powinien zostać "wygumkowany" z historii odpowiedział, że wybitnej postaci wygumkować się nie da, ale także zdrajcy i tyrani mają w historii miejsce "niegumkowalne".
Jurek Owsiak z kolei według Zybertowicza upolitycznił WOŚP i pozwolił zrobić z siebie "oręże walki politycznej".
Czytaj także: Polityka wróci po pogrzebie Pawła Adamowicza
Prezydencki doradca dodał, że "jeśli porównamy nakłady na służbę zdrowia z budżetu, wszystkie, zsumowane korzyści Orkiestry to jest jakiś ułamek promila".
Oceniając dokonania Pawła Adamowicza Zybertowicz oparł się na swojej własnej analizie książki dziennikarza TVN24 Bertolda Kittela "Mafia po polsku".
Stwierdził na tej podstawie, że za rządów "wspaniałego i świetnego prezydenta" Pawła Adamowicza i przez 7 lat rządów innego gdańszczanina, Donalda Tuska, w mieście tym kwitła mafia i bezkarność.
Pytany, dlaczego więc Andrzej Duda pojechał na pogrzeb prezydenta Adamowicza, mimo że przyczynił się on do rozwoju mafii, Zybertowicz stwierdził:
- Pojechał, ponieważ niezależnie od tego, jak ktoś żył, była to okrutna, niezasłużona śmierć. Chciał oddać solidarność z człowiekiem, który stanął przed sądem, prawdopodobnie bożym, i chciał się za niego pomodlić - odpowiedział. - Pojechał, bo jest wrażliwy człowiekiem - dodał.