Zgodnie z ustawą o wykonywaniu mandatu posła i senatora parlamentarzyści na początku nowej kadencji muszą złożyć oświadczenia o stanie swojego majątku. Czas mieli do ślubowania w Sejmie, czyli do 8 listopada. Z informacji „Rz" wynika, że dwóch posłów nie wywiązało się na czas z tego obowiązku.
Rzecznik Klubu PiS Adam Hofman złożył je sześć dni po terminie – wynika z dat na dokumencie. – Wypełniłem oświadczenie i zapomniałem je wysłać – wyjaśnia poseł.
Tyle samo spóźnił się poseł PO Stanisław Lamczyk. – Z przyczyn losowych. Mój kuzyn miał wypadek samochodowy koło Kutna i pojechałem do niego, przekładając wszystkie formalności na potem – przyznaje „Rz" Lamczyk.
W oświadczeniu posłowie deklarują m.in. posiadane oszczędności, nieruchomości, akcje i kredyty. Dlaczego ich składanie jest ważne? – Ta zasada wpisuje się w system antykorupcyjny – tłumaczy Jerzy Budnik (PO), wiceszef Sejmowej Komisji Regulaminowej.
– Oświadczenia mają pokazać, jakim majątkiem dysponują parlamentarzyści w momencie objęcia mandatu, by w trakcie kadencji można było sprawdzić, czy zmiany, jakie w tym majątku zaszły, mają odzwierciedlenie w ich dochodach.
Hofman i Lamczyk muszą więc się liczyć z karą od marszałek Sejmu. Ewa Kopacz ma prawo za każdy dzień zwłoki obciąć im dniówkę z uposażenia poselskiego, które wynosi ok. 10 tys. zł miesięcznie. Posłowie mogą stracić nawet po ok. 2 tys. zł.
Sprawą zajmie się też Komisja Regulaminowa. – Wnioski o zbadanie tych spraw wypłynęły, poprosimy posłów o wyjaśnienia i dopiero będziemy sprawę rozpatrywać – mówi Maciej Mroczek (Ruch Palikota), szef komisji. – Będziemy to omawiać na kolejnych posiedzeniach po zaopiniowaniu budżetu kilku instytucji centralnych, bo to jest najpilniejsze.
Komisja zarekomenduje prezydium, czy i jak ukarać posłów. Może to być: zwrócenie uwagi na piśmie, upomnienie lub nagana.