Sam Netanjahu ogłosił już swoje zwycięstwo w wyborach, w których jego głównym rywalem był były generał Binjamin Ganc i koalicja Niebiesko-biali.
Czytaj także: Izrael: Nowy parlament, stary premier?
Z częściowych wyników wyborów, po przeliczeniu 95 proc. głosów wynika, że blok partii prawicowych w nowym Knesecie będzie mógł liczyć na 65 mandatów (większość to 61 mandatów).
Ultraortodoksyjne partie religijne Szas i Zjednoczony Judaizm Tory zdobyły po osiem mandatów, Nasz Dom Izrael i Zjednoczona Prawica - pięć mandatów, a partia My Wszyscy ministra finansów Mosze Kahlona - cztery mandaty.
Spośród partii centrolewicowych Partia Pracy uzyskała sześć mandatów, podobnie jak Hadasz (partia w której większość członków stanowią izraelscy Arabowie). Cztery mandaty zdobyła partia Merec a także Balad (partia skupiająca izraelskich Arabów).
"Haaretz" zauważa, że w tegorocznych wyborach odnotowano rekordowo niską frekwencję wyborczą wśród Arabów-obywateli Izraela. Partia Netanjahu, Likud, wyposażyła swoich aktywistów w 1200 ukrytych kamer, aby "monitorować" lokale wyborcze, w których głosowali Arabowie - podkreśla "Haaretz".
Netanjahu zapowiedział już, po zakończeniu głosowania, że utworzy prawicowy gabinet, ale - jak dodał - sam będzie premierem wszystkich obywateli Izraela.