- W wyborach wzięło udział dwa razy więcej osób niż 5 lat temu. To coś bardzo optymistycznego. Bardzo wielu naszych rodaków zrozumiało, że wybory europejskie, to wybory dotyczące losu i przyszłości Polaków. To znak pozytywny - powiedział Tusk cytowany przez Onet, nawiązując do rekordowej frekwencji w wyborach do PE z 26 maja (w Polsce zagłosowało 45,68 proc. uprawnionych, niemal dwukrotnie więcej osób niż w 2014 roku).

- Nie jest moją rolą ocena, komu mobilizacja elektoratu sprzyja bardziej. Fakt jest faktem, że poszło do wyborów europejskich 44 procent. Wynik KE jest wyższy, niż wskazywały na to badania, wynik PiS-u jest wyraźnie wyższy, niż można było się spodziewać - dodał Tusk.

Tusk stwierdził, że "i zwycięzcy, i przegrani mają powód do radości".

Oceniając wynik wyborów Tusk stwierdził, że PiS skutecznie wykorzystał "narzędzia przekonywania Polaków". W tym kontekście wymienił "politykę socjalną, a czasem wręcz prezenty". Jak dodał były premier "na taką politykę pozwala sytuacja gospodarcza", z czego - jak wyjaśnił - "PiS korzysta pełnymi garściami". Przewodniczący Rady Europejskiej zwrócił też uwagę, że - w jego ocenie - "media publiczne to ukierunkowana i agresywna propaganda rządowa".

Tusk dodał, że - w tym kontekście - "przewaga PiS nie budzi jego zdziwienia", choć, ja dodał, "mówi to bez satysfakcji".

Były premier stwierdził też, że "tylko tak szeroka koalicja mogła zdobyć tyle głosów (ile zdobyła KE - red.)". - To wynik obiektywnie dobry, choć przyćmiony wynikiem PiS. Szczególnie, że wyborcom trudno utożsamiać się tak szerokiej koalicji. Doceniam ich wynik, choć mają materiał do przemyślenia - stwierdził przewodniczący Rady Europejskiej.

Wybory do PE wygrał w Polsce PiS, który uzyskał 45,38 proc. głosów. Koalicja Europejska zdobyła 38,47 proc. głosów. Próg wyborczy przekroczyła jeszcze tylko Wiosna z poparciem 6,06 proc.