- Rozmawiałem już z  Donaldem Tuskiem i zamierzam w najbliższym czasie rozmawiać z Januszem Piechocińskim. Nie traćmy ducha, zdarzają się kryzysy i trudności, ale mechanizmy demokratyczne zawarte w konstytucji potrafią sobie poradzić nie z takimi kryzysami - powiedział prezydent Bronisław Komorowski.

- Podjąłem działania zmierzające do wyjaśnienia, czy nadal istnieje wola trwania obecnej koalicji większościowej i jej zdolność brania odpowiedzialności za państwo - poinformował prezydent.

Na pytanie dziennikarzy, czy konkretni nagrani powinni ponieść konsekwencje prezydent odpowiedział: Uważam, że każdy z polityków, nawet ci, którzy nie złamali prawa, wedle własnej wrażliwości i wizji swojej służebnej roli wobec państwa polskiego powinien rozważyć, co zrobić dalej. Decyzja należy do samych zainteresowanych i szefa rządu.

Zobacz specjalny raport: Afera Taśmowa

- Nie mam zwyczaju komentowania rozmów prywatnych ministrów, szczególnie rozmów nagranych w sposób nielegalny. Linia państwa polskiego w stosunkach z USA się nie zmienia. Stany Zjednoczone są dla nas niesłychanie ważnym sojusznikiem i partnerem. Polska stara się te relacje umacniać, a nie osłabiać. Nasz amerykański sojusznik też tak to widzi - że liczy się oficjalna linia. Ambasador USA zostanie również poinformowany, że nasza linia się nie zmienia - powiedział Komorowski

Zdaniem prezydenta afera taśmowa jest przykładem zmiany pokoleniowej. - Nie wyobrażam sobie rozmów tego typu za czasów polityki Krzysztofa Skubiszewskiego, Bronisława Geremka czy Leszka Balcerowicza. Źródłem smutku i przykrości jest fakt nielegalnego podsłuchiwania różnych osób w państwie, również sama treść nagrań jest źródłem bólu. Obecna sytuacja jest wyzwaniem dla nas wszystkich - spróbować powstrzymać niedobre zjawisko psucia standardów i kultury politycznej - zakończył prezydent.