Reklama

Do dziennikarzy przypadkowo trafiła instrukcja dla posłów PiS

Dziś rano media dostały wewnętrzną instrukcję dla posłów PiS. Wiadomość została wysłana przypadkowo przez pracownika biura prasowego. Partia nie zamierza wyciągać konsekwencji wobec osoby, która wysłała wiadomość

Aktualizacja: 27.11.2014 14:09 Publikacja: 27.11.2014 13:34

Do dziennikarzy przypadkowo trafiła instrukcja dla posłów PiS

Foto: Fotorzepa, Piotr Guzik

W siedmiopunktowej instrukcji zawarto głównie informacje dotyczące kontrowersji wokół wyborów samorządowych. Odniesiono się między innymi do wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego o fałszerstwach. Według wytycznych należy pytać, kto mógł odnieść korzyści na sfałszowaniu wyborów.

"Dziś wiemy, że skorzystała na tym jednoznacznie koalicja PO-PSL. Za organizację wyborów odpowiada władza i to ona dopuściła do takiej sytuacji" - napisano w przekazie. O korzyściach dla osób biorących udział w fałszerstwie mówił dziś rano w radiowej Trójce poseł PiS Joachim Brudziński.

Politycy PiS zwracają również uwagę, że na stronach PKW nadal nie ma szczegółowych informacji o wynikach wyborów we wszystkich obwodach. Utrudnia to ewentualne składanie protestów.

Wybory samorządowe oceniono jako "nieprawdziwe i nierzetelne", dając tym samym podstawę do stwierdzenia, że były sfałszowane. W instrukcji pojawia się sugestia, że wynik osiągnięty przez PiS mógłby być wyższy "gdyby nie to co się wydarzyło w sprawie liczenia głosów".

Skomentowano również wypowiedzi Bronisława Komorowskiego, który zdaniem PiS "zdaje się mówić „Polacy nic się nie stało", ale to nie wystarczy".

Reklama
Reklama

Prawu i Sprawiedliwości zarzuca się poparcie w Sejmie obecnego kodeksu wyborczego. Politycy przyznają, że popełnili błąd, lecz później zastrzeżenia trafiły do Trybunału Konstytucyjnego, gdzie w części zostały uznane. W podobnym świetle sytuację przedstawił dziś Brudziński.

W wysłanym komunikacie pojawiła się również odniesienie do ogłoszonego przez Jerzego Urbana poparcia dla PO. Zdaniem PiS świadczy to o "totalnym upadku" i zachęca wyborców PO do "zastanowienia się, czy chcą stanąć w jednym szeregu z Urbanem"

Do przekazania mediom wewnętrznych instrukcji doszło już wcześniej w innych partiach. Dwa lata temu informacje przypadkowo przekazano informacje dla polityków Platformy Obywatelskiej. W zawartych punktach informowano, by mówić, że wątek syna premiera Donalda Tuska w sprawie Amber Gold jest nieistotny. Aferą miano obarczać Jarosława Kaczyńskiego, bo to podczas rządów jego partii zapadły pierwsze wyroki w sprawie szefa parabanku.

Rzecznik PiS: błąd mógł się przydarzyć każdemu

Rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Marcin Mastalerek powiedział, że partia nie zamierza wyciągąć konsekwencji wobec osoby, która wysłała wiadomość. Rzecznik przeprowadził z tą osobą rozmowę i zapewnił, że nie musi się przejmować. - Żadnej partii nie uda się wygrać wyborów bez jednolitego przekazu - mówi Mastalerek.

Zwykła gra polityczna

- Mamy do czynienia z grą polityczną jedną ze zwykłych w wydaniu naszych głównych partii - uważa profesor Henryk Domański socjolog z Polskiej Akademii Nauk.

- Wszystko jest dobre, żeby podważyć pozycję polityczną czy działania obecnej koalicji rządzącej - dodaje.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
Prezydent zawetował ustawę o KRS. Oto jakie zapisy się w niej znalazły
Polityka
Rozłam w Polsce 2050 to dopiero początek? Ekspert nie wyklucza powstania nowej partii
Polityka
Czy prezydent Nawrocki paraliżuje rząd? Najnowszy sondaż przynosi wyraźny sygnał
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama