W siedmiopunktowej instrukcji zawarto głównie informacje dotyczące kontrowersji wokół wyborów samorządowych. Odniesiono się między innymi do wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego o fałszerstwach. Według wytycznych należy pytać, kto mógł odnieść korzyści na sfałszowaniu wyborów.
"Dziś wiemy, że skorzystała na tym jednoznacznie koalicja PO-PSL. Za organizację wyborów odpowiada władza i to ona dopuściła do takiej sytuacji" - napisano w przekazie. O korzyściach dla osób biorących udział w fałszerstwie mówił dziś rano w radiowej Trójce poseł PiS Joachim Brudziński.
Politycy PiS zwracają również uwagę, że na stronach PKW nadal nie ma szczegółowych informacji o wynikach wyborów we wszystkich obwodach. Utrudnia to ewentualne składanie protestów.
Wybory samorządowe oceniono jako "nieprawdziwe i nierzetelne", dając tym samym podstawę do stwierdzenia, że były sfałszowane. W instrukcji pojawia się sugestia, że wynik osiągnięty przez PiS mógłby być wyższy "gdyby nie to co się wydarzyło w sprawie liczenia głosów".
Skomentowano również wypowiedzi Bronisława Komorowskiego, który zdaniem PiS "zdaje się mówić „Polacy nic się nie stało", ale to nie wystarczy".
Prawu i Sprawiedliwości zarzuca się poparcie w Sejmie obecnego kodeksu wyborczego. Politycy przyznają, że popełnili błąd, lecz później zastrzeżenia trafiły do Trybunału Konstytucyjnego, gdzie w części zostały uznane. W podobnym świetle sytuację przedstawił dziś Brudziński.
W wysłanym komunikacie pojawiła się również odniesienie do ogłoszonego przez Jerzego Urbana poparcia dla PO. Zdaniem PiS świadczy to o "totalnym upadku" i zachęca wyborców PO do "zastanowienia się, czy chcą stanąć w jednym szeregu z Urbanem"
Do przekazania mediom wewnętrznych instrukcji doszło już wcześniej w innych partiach. Dwa lata temu informacje przypadkowo przekazano informacje dla polityków Platformy Obywatelskiej. W zawartych punktach informowano, by mówić, że wątek syna premiera Donalda Tuska w sprawie Amber Gold jest nieistotny. Aferą miano obarczać Jarosława Kaczyńskiego, bo to podczas rządów jego partii zapadły pierwsze wyroki w sprawie szefa parabanku.
Rzecznik PiS: błąd mógł się przydarzyć każdemu
Rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Marcin Mastalerek powiedział, że partia nie zamierza wyciągąć konsekwencji wobec osoby, która wysłała wiadomość. Rzecznik przeprowadził z tą osobą rozmowę i zapewnił, że nie musi się przejmować. - Żadnej partii nie uda się wygrać wyborów bez jednolitego przekazu - mówi Mastalerek.
Zwykła gra polityczna
- Mamy do czynienia z grą polityczną jedną ze zwykłych w wydaniu naszych głównych partii - uważa profesor Henryk Domański socjolog z Polskiej Akademii Nauk.
- Wszystko jest dobre, żeby podważyć pozycję polityczną czy działania obecnej koalicji rządzącej - dodaje.