- W tej chwili nie myślę o starcie z jakiejkolwiek listy. Jestem wolnym człowiekiem, na nic nie liczę i nic nie muszę – powiedział w TVP Info wyrzucony z PiS w listopadzie ubiegłego roku polityk.

Mimo wyrzucenia z PiS, wciąz utrzymuje dobre relacje z politykami partii. – Siedzimy blisko i rozmawiamy na posiedzeniach Sejmu. Przecież towarzyskich, koleżeńskich kontaktów nie straciliśmy - ocenił Hofman.

– Trudno powiedzieć, jak sprawa się zakończy. Wszystko ma swój czas. Wyłożyliśmy karty na stół, czyli wszystkie dokumenty zostały tam gdzie potrzeba przekazane i czekamy, co się wydarzy. Jesteśmy przekonani, że wydarzy się dobrze. Wtedy wrócimy do sprawy polowania z nagonką, które – śmiem twierdzić – dawno w takim zakresie się nie odbywało – dodał Hofman.

Polityk uważa, że największym błędem była zbyt duża nieostrożoność. Jako rzecznik partii opozycyjnej był "człowiekiem do polowiania"

- Ja też sporo rzeczy mogłem sobie przez ten czas przemyśleć. I nie mówię tego tylko dlatego, że dziś jest Środa Popielcowa. Gdyby można było cofnąć czas, nigdy nie postąpiłbym tak, jak postąpiłem. Oczywiście mając tamtą wiedzę wydawało mi się, że wszystko jest w porządku i że wszystko dzieje się dobrze - powiedział.

Usunięcie z PiS było konsekwencją sprawy służbowego wyjazdu posłów na posiedzenie Komisji Zagadnień Prawnych i Praw Człowieka Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy - rozpoczętego 30 października. Posłowie Hofman, Kamiński i Rogacki pobrali z sejmowej kasy pieniądze (tzw. kilometrówkę) na podróż samochodami, ale do stolicy Hiszpanii ostatecznie udali się tanimi liniami lotniczymi.