Raport to inicjatywa z początku 2018 r. Heinza-Christiana Strachego, jeszcze do maja tego roku wicekanclerza i szefa FPÖ (stracił stanowiska w wyniku afery podsłuchowej). Chciał, by historycy przebadali „rzekome brunatne plamy" na wizerunku partii. Ugrupowanie bywa nazywane neonazistowskim, kilkanaście lat temu Austria była izolowana w UE, gdy wolnościowcy po raz pierwszy weszli do koalicji rządzącej w Wiedniu.
O raporcie dużo krytycznych słów pada już od poniedziałku, wtedy wyciekł do mediów. Tak naprawdę to wstępny zarys. FPÖ w ogóle o nim nie informuje na swoich stronach internetowych i w mediach społecznościowych.