To CBA wykryło nadużycia, do których miało dojść w firmie ubezpieczeniowej.
Zatrzymane w poniedziałek osoby przewieziono do prokuratury na przesłuchania. – Na razie zarzuty korupcji gospodarczej usłyszały dwie osoby. Przesłuchania pozostałych jeszcze trwają – mówił „Rzeczpospolitej" w poniedziałek po południu Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Wśród zatrzymanych są trzy osoby z centrali PZU: wicedyrektor i dwaj pracownicy z działu odpowiedzialnego m.in. za zamówienia publiczne. Kolejne to: prezes i dyrektor zarządzający znanej prywatnej firmy eventowej z siedzibą w stolicy. Kto z tej piątki już usłyszał zarzuty – tego śledczy do zakończenia wszystkich przesłuchań nie ujawniają.
Jak wynika z naszych informacji, zatrzymani usłyszą zarzut z art. 296a kodeksu karnego (§ 1 i 2) dotyczący przekupstwa menedżerskiego. To przepis, który penalizuje korupcję na styku administracji i biznesu, pozwala postawić zarzuty korupcyjne także osobom niebędącym funkcjonariuszami publicznymi.
Śledztwo ruszyło we wrześniu 2014 r. – Dotyczy przyjmowania przez osoby pełniące funkcje kierownicze w PZU korzyści majątkowych i osobistych w zamian za preferowanie jednej z firm przy zawieraniu umów – wyjaśnia prok. Nowak.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że PZU zleciło agencji m.in. organizację konferencji i innych imprez, a ta pracownikom, którzy pomogli zdobyć zlecenia, miała dać łapówki, m.in. kupić im wycieczki i bilety na koncert.
Jeden ze śledczych zastrzega, że firma wywiązywała się ze zleceń. – Zastrzeżenia dotyczą tylko tego, że miała się za nie odwdzięczać – mówi.
Ile było zleceń dla firmy, za którymi miały stać łapówki – śledczy nie ujawniają. Także PZU nie odpowiedziało „Rzeczpospolitej" na pytanie, ile takich zadań zleciło. – Obowiązuje nas tajemnica handlowa – mówi Michał Witkowski, rzecznik PZU.
Z danych dostępnych w internecie wynika, że firma zorganizowała co najmniej kilka imprez.
Akcja CBA i prokuratury ma miejsce w szczególnym czasie: za tydzień rada nadzorcza PZU zdecyduje, czy Andrzej Klesyk, szefujący firmie od 2007 r., nadal będzie jej prezesem.
W nieoficjalnych rozmowach śledczy zapewniali nas, że nie miało to dla nich znaczenia. – Po prostu w śledztwie przyszedł czas na zarzuty – mówi jeden z nich. – Nie badamy kalendarza firmy.
CBA zainteresowało się sprawą, gdy w ubiegłym roku PZU odmówiło mu udzielenia informacji o swych umowach z firmami doradczymi (takie pytania Biuro skierowało do ponad 20 spółek i wszystkie poza ubezpieczycielem dane przekazały). Według wiedzy „Rzeczpospolitej" w sprawie znajdują się materiały niejawne, co wskazuje na to, że CBA zgromadziło m.in. dowody z podsłuchów.