"Wysadzę dom, zniszczę wszelkie dowody, już nigdy go nie przeszukacie. Już nigdy nie będziecie szantażować mnie, ani mojego ojca" - napisała do Najwyższej Izby Kontroli osoba podszywająca się pod syna prezesa NIK Mariana Banasia.

Wiadomości o tej samej treści trafiły w maju także do policji. "Nikt mnie nie zamordował. To ja postanowiłem pożegnać się ze światem" - brzmiał fragment wiadomości.

Jakub Banaś zaprzeczył, by to on był nadawcą maila. Syn prezesa NIK dodał, że nie uważa wizyty policji w mieszkaniu swoich rodziców za przypadkową, "zwłaszcza w kontekście planowanej konferencji prasowej prezesa NIK Mariana Banasia".

Syn prezesa NIK złożył w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury. Zdaniem Jakuba Banasia cała akcja była profesjonalnie przygotowania. Wskazuje, że mogą za tym stać służby.

Dodaje, że zastanawiająca jest również reakcja policji, która dopiero po sześciu godzinach zaczęła weryfikować otrzymaną wiadomość.

Jakub Banaś oczekuje wyjaśnień, czy działania były inspirowane i przeprowadzone przez "politycznie zaangażowanych funkcjonariuszy organów bezpieczeństwa lub porządku publicznego, w celu zapobieżenia lub zakłócenia porannej konferencji prezesa NIK".