Wałęsa został wygwizdany w momencie, gdy Donald Trump wyraził radość, że "dołączył do nas były prezydent Lech Wałęsa".

Szymański pytany o całą sprawę stwierdził, że "Lech Wałęsa musi liczyć się z tym, że jego działalność, jego słowa będą oceniane przez opinię publiczną".

Wiceszef MSZ przypomniał, że Wałęsa "nie stoi z boku, angażuje się bardzo silnie, w ostatnich miesiącach nawet silniej niż do tej pory" w związku z tym musi się liczyć z różnymi reakcjami na swoje działania.

Na pytanie czy moment przemówienia prezydenta USA jest właściwy na takie polityczne demonstracje, Szymański odparł: - To było żywe spotkanie, z żywą opinią publiczną.

- Gdybyśmy mieli do czynienia z mszą, to pewnie by mi przeszkadzało. To nie była msza, to było spotkanie polityczne - podkreślił.

Szymański zwrócił też uwagę, że "Wałęsa u wielu ludzi budzi bardzo silne emocje negatywne", co "nie powinno być zaskoczeniem".