Czy rocznice porozumień sierpniowych zawsze będą przebiegać w atmosferze konfliktu? - Te konflikty wynikają z bieżących spraw, nie wiemy, jak długo będą trwały. Przeszłość była łącząca, obecna jest dzieląca - powiedział gość programu.

- Chociaż w "Solidarności" były różne opcje i poglądy, wspólny wróg jednoczył wszystkich. Dopóki wróg rządził, "Solidarność" była stosunkowo bardzo zjednoczona. Po 1989 roku zaczęły się uzewnętrzniać podziały, a w ciągu 10 lat nabrały one radykalnego podziału. Teraz doszło nawet do podziału wewnątrz antykomuny - powiedział prof. Paczkowski.

Politycy PiS mówią, że to Lech Kaczyński, a nie Lech Wałęsa jest prawdziwym symbolem "Solidarności". - To są czyste zabiegi PR-owe. Nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Część Polaków w to wierzy, bo wierzy w to, co mówi prezes Kaczyński - powiedział historyk. - Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że liderem był Lech Wałęsa - dodał.

Czy 1 września powinien być wygłaszany apel smoleński? - Uważam, że nie. To jest relatywizacja II wojny światowej. To jest gest dzielący i konfliktujący. Odbiera się w ten sposób katastrofie smoleńskiej jej znaczenie. Jeżeli czyni się z niej główny, martyrologiczny wymiar w najnowszej historii Polski, to sprowadza się tragedię smoleńską do elementu w grze politycznej - skomentował prof. Paczkowski.

IPN prowadzi postępowanie karne względem Lecha Wałęsy? Czy może to robić? - Są do tego podstawy formalne. Mówiąc, że nic nie podpisał, pieniędzy nie brał, a wszystko jest sfałszowane, nie mówi prawdy. Wedle mojej wiedzy, opartej na przestudiowaniu materiałów, Lech Wałęsa był tajnym współpracownikiem - mówił gość programu.

- Informacja o jego współpracy nie była wiedzą powszechną. To się upowszechniło w 1992 roku w związku z listą Macierewicza - dodał.