Minister finansów zmienia stare, niekorzystne dla sportowców interpretacje. To finał wieloletniego sporu o liniowy PIT.

– Sportowcy mogą w końcu zakładać firmy i oszczędzać na podatku, a skarbówka nie będzie już im przeszkadzała – mówi doradca podatkowy Tomasz Piekielnik. Oto przykłady. Siatkarz może rozliczać dochody z gry jak przedsiębiorca – uznał minister finansów, zmieniając interpretację sprzed sześciu lat. W innej (też dotyczącej siatkarza) pozwolił na opodatkowanie w firmie przychodów z praw do wizerunku. Nie ma przeszkód, aby piłkarz wystawiał faktury VAT – przyznała katowicka Izba Skarbowa.

Minister finansów zmienił również stanowisko w sprawie trenerów, którzy także chcą prowadzić działalność gospodarczą.

Stała stawka i koszty

Co ludziom sportu daje własny biznes? Przede wszystkim podatek liniowy płacony według 19-proc. stawki niezależnie od wysokości uzyskanego dochodu. Opłaca się tym, którzy zarabiają przynajmniej 100 tys. zł rocznie.

Działalność gospodarcza to także możliwość zaliczenia do podatkowych kosztów wielu związanych z nią wydatków – na samochód, komputer, telefon, siedzibę w mieszkaniu, służbowe wyjazdy. Dzięki temu mamy mniejszy dochód i w efekcie odprowadzimy do urzędu niższą daninę.

Skarbówka uważała jednak długo, że zarobki z uprawiania sportu należy rozliczać tak jak dochody pracowników albo zleceniobiorców – zaliczki pobiera klub, a podatek płacony jest według skali. Lepiej zarabiający ewidentnie na tym tracili, bo przychód pomniejszali tylko o niewielkie, zryczałtowane koszty, a od dochodu musieli płacić 32-proc. daninę.

Próbowali więc zakładać firmy na działalność reklamową polegającą na udostępnianiu wizerunku, uczestnictwie w akcjach promocyjnych, współpracy ze sponsorami, występach w mediach. Skarbówka to kwestionowała, w tej sprawie też jednak ostatnio ustąpiła.

Warto pomyśleć nad oszczędnościami

Eksperci podkreślają jednak, że tym, którzy ugięli się przed fiskusem i nie ryzykowali rozliczeń w ramach firmy, ciężko będzie odzyskać podatek. Nie można przecież założyć działalności gospodarczej wstecznie.

– Warto, aby teraz, kiedy skarbówka daje już sportowcom możliwość wyboru formy opodatkowania, przeanalizowali, co jest dla nich najbardziej opłacalne – mówi Alicja Ogniewska, doradca podatkowy w kancelarii TPA Horwath. – Działalność gospodarcza jest kusząca, przychody z praw do wizerunku mogą jednak być rozliczane także poza firmą, z wykorzystaniem 50 proc. kosztów uzyskania przychodów (pamiętając oczywiście o ich limicie) – tłumaczy Alicja Ogniewska. Tomasz Piekielnik dodaje, że dobrze zarabiający sportowcy mogą pomyśleć o bardziej zaawansowanych sposobach na podatkową optymalizację.

– Przykładowo o założeniu spółki zarządzającej prawami do wizerunku z siedzibą w kraju o przyjaźniejszym systemie podatkowym, takim jak Malta czy Cypr – podpowiada.

Przypomnijmy, że ewolucja poglądów urzędników w sprawie sportowców rozpoczęła się od interpretacji ogólnej ministra finansów, w której przyznał, że każdy może rozliczać się tak jak przedsiębiorca. W tym przekonaniu utwierdziła ich uchwała siedmiu sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie żużlowca.

Pozytywne interpretacje w sprawie płacenia PIT z działalności gospodarczej dostają też inne grupy zawodowe, np. artyści, syndycy, rzeczoznawcy. Na zmianie podejścia skarbówki nie skorzysta jedynie kadra zarządcza. Z ustawy o PIT wyraźnie wynika, że jej wynagrodzenia nie można rozliczać w ramach działalności gospodarczej.