Przyznać się bez bicia proszę, kto wybiera wino, bo mu się etykieta podoba? Nie, że apelacja kusi albo szczep nęci i skoro akurat mamy ochotę na jeżyny, to bach, shiraz na stole. Nawet nie, że kraj pochodzenia, czyli powspominajmy wakacje w Gruzji lub narty w Dolomitach, nie, nic z tych rzeczy. Po prostu ładny obrazek, więc kupujemy. Przez lata nie wiedziałem, że ludzie w ten sposób dokonują wyboru, aż olśniła mnie znajoma, a w gazecie przeczytałem o takich, którzy piją tylko wina z rowerem na etykiecie. Nie są cyklistami, tak po prostu, bo fajne.
Skoro tak, to wpadłem do Atlantiki i wybrałem najbardziej portugalskie z portugalskich etykiet, jakie sprowadzają. Cóż może być bardziej portugalskiego jak te ich koguty czy kafelki z wzorkami jak z włocławków, których skądinąd pewnie już nikt nie pamięta? Wszystkie wyglądają jak wina ze sklepu z pamiątkami z Portugalii dla masowego turysty. Spodziewałem się poprawnych, masowych win i takie dostałem, jak się okazało, od tego samego wielkiego producenta.
Zabookuj najlepsze treści na wakacje!
Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.
Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.