Reklama

Praca dla Polski czy zaszczyty

Premier stwierdził, że nie chce być prezydentem, więc w gazetach zaroiło się od sondaży pokazujących, kto z PO może go zastąpić. Marszałek Bronisław Komorowski czy minister Radosław Sikorski? Może Hanna Gronkiewicz-Waltz? A może nawrócony na „projekt” Włodzimierz Cimoszewicz? Lub jeszcze ktoś inny? W Platformie znanych nazwisk jest legion, więc ze znalezieniem odpowiedniego następcy kłopotu być nie powinno. Chociaż...

Kiedy wsłuchać się dokładnie, jak swoją decyzję uzasadniał Donald Tusk, wychodzi na to, że PO w ogóle żadnego kandydata wystawiać nie powinna. No, panu całkiem się w głowie poprzewracało – już słyszę życzliwe głosy czytelników, szczególnie tych tropiących na każdym kroku antyrządowe odchylenia. Skądże znowu. Staram się tylko brać słowa premiera za dobrą monetę – odpowiadam.

Otóż Donald Tusk nie startuje, bo woli realną władzę od zaszczytów, rządzenie od prestiżu, ciężką pracę od spokoju, dokonywanie zmian od gnuśnego trwania. Więcej. Jak zauważył w jednym z wywiadów, wszystko, co w ostatnich dwóch latach było pozytywne, rodziło się w rządzie, a co negatywne – w pałacu. Wniosek: pałac to niebezpieczne miejsce, gdzie gnieżdżą się najmroczniejsze moce zastoju i zwady. Kto tam przybędzie, ani chybi łacno im ulegnie.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama