Reklama

Przypinanie łatki sekciarza?

W Polsce, czytam w „Newsweeku", nowa herezja łeb podnosi.
Przypinanie łatki sekciarza?

Foto: Rzeczpospolita, Janusz Kapusta JK Janusz Kapusta

Lada moment dusze Polaków, łatwowierne i niedojrzałe, w łapska chytrych kacerzy głoszących kult smoleński wpadną. Trwoży się Kościół, lękają biskupi, niepewnie po kątach księża pomykają. Wszyscy oni jak niepyszni, wszyscy speszeni, w bojaźni i drżeniu suplikują.

 

 

W Lutra i Kalwina, arcyherezjarchów wszech czasów, wcielili się Jarosław Kaczyński i jego uczniowie. Dogmaty nowej wiary przewrotne: że zmarły prezydent Lech Kaczyński był wielkim polskim przywódcą, a jego brat chce testament jego w życie wdrażać. Gorsze to widać niż 95 tez przybitych do kościoła w Wittenberdze. Na szczęście „Newsweek" nie tylko opisuje smutny los Sanctae Romanae Ecclesiae; tygodnik postanowił sine ira et studio Matce Kościołowi w sukurs przybyć. I rzucić do rozprawy wszelkie swe siły intelektualne.

Ba, tak się owo pismo w tej obronie zapamiętało, tak się losami katolicyzmu przejęło, że aż o nałożeniu na Kaczyńskiego ekskomuniki zaczęło wspominać. Otóż, jak zauważa publicysta tego tygodnika w najważniejszym tekście numeru, „mariawityzm, herezja, która po raz pierwszy w Polsce na tak wielką skalę pomieszała katolicyzm z narodową traumą, gdyby Watykan nie ekskomunikował go w porę, zabrałby ze sobą z Kościoła nie sto tysięcy wiernych, ale kilka milionów. To ostrzeżenie warto wpisać do sztambucha polskim biskupom". A więc, drodzy hierarchowie, do dzieła. Słowa, nawet te miłością ociekające, które płyną z ust biskupa Pieronka, nie wystarczą. Wyklinajcie PiS, ile wlezie. Na miasta i dzielnice wraże interdykt nakładajcie. A jak nie, to wam pod bokiem Kaczyński z Brudzińskim i Rogalskim owieczki uprowadzą.

Reklama
Reklama

Niejedyny to oczywiście tekst w polskiej prasie, który zwolenników Kaczyńskiego nazywa sekciarzami. Pierwszy, o ile mnie pamięć nie zawodzi, w roli proroka przestrzegającego przed nową religią wystąpił Norman Davies. Później słowa „sekta", „sekciarze" i „guru" weszły na stałe do arsenału antypisowskiej propagandy. Nic dziwnego. Doskonale spełniają jej podstawowe zadanie: mają przeciwnika i konkurenta politycznego zohydzić i poniżyć. Dzięki łatce „sekciarzy" zwolennicy partii politycznej zmieniają się w maniaków. Z kim kojarzy się bowiem ogółowi sekciarz? Z kimś szaleńczo obstającym przy swoim wąskim i ciasnym pojmowaniu rzeczywistości, z kimś, kto nie tylko ma absolutne przeświadczenie o posiadaniu prawdy, ale też żadnej rozmowy nie dopuszcza, z kimś wreszcie, kto cechuje się ślepym posłuszeństwem i od przywódcy został emocjonalnie uzależniony. Sekta ubezwłasnowolnia, odbiera własny rozum, zamyka, porywa. Sekta jest niebezpieczna.

Oglądając „Newsweeka", myślałem, jak wielkie musi być w głowach jego redaktorów rzeczy pomieszanie. I jak wielki strach. Żeby na okładce do krzyża samolot przybić? I ortodoksji katolickiej bronić? No cóż, skoro Kaczyński ante portas...

 

Plus Minus
Sztuczna inteligencja na froncie. „Istnieje ryzyko, że broń autonomiczna sama zacznie podejmować decyzje”
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX
Plus Minus
„Megadeth”: Pożegnanie z gitarą
Plus Minus
„Monolok”: W poszukiwaniu opowieści
Plus Minus
„Karakum”: Wielbłąd dla początkujących
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama