Reklama

Zagadka ukraińskiego zboża. Jedna tona – wiele rachunków

Ziarno z Ukrainy jest w tej wojnie towarem strategicznym: daje Kijowowi potrzebne waluty, a dla odbiorców w Afryce i na Bliskim Wschodzie jest niezwykle ważnym źródłem żywności. Lecz kto decyduje o sprzedaży ziarna? Jakie koszty do rachunku dopisuje rosyjska agresja? I jak polskie firmy mogą na tym łańcuchu zarabiać? Po odpowiedź na te pytania pojechałem do Odessy oraz nad Dunaj.
Firma, którą zarządza na Ukrainie Wiktor Bykow, gospodaruje na ok. 25 tys. hektarów. On sam mówi, że

Firma, którą zarządza na Ukrainie Wiktor Bykow, gospodaruje na ok. 25 tys. hektarów. On sam mówi, że ukraińskie rolnictwo od lat rozwijało produkcję z myślą o eksporcie

Foto: archiwum prywatne

Reklama

Odessa, 17 września, dochodzi jedenasta. Z Wiktorem Bykowem spotykam się w Nikos Greek Bistro przy ulicy Greckiej, w centrum miasta. Kiedy wchodzę, pracownicy wiedzą już, po co przyszedłem, i prowadzą mnie na piętro, do przygotowanego stolika (spotkania organizuje mi z Kijowa Iryna Bondarenko, związana z agencją IdeasFirst oraz programem Grain Ukraine). Na blacie stoi kartka z moim imieniem. Jest cicho i przyjemnie.

Kilka godzin wcześniej budziły mnie alarmy. Poprzedniego wieczoru z okna hotelu patrzyłem, jak nad portem zestrzeliwano rosyjskie drony. Po jednym z wybuchów poczułem uderzenie powietrza w szybę – krótkie „buf”. Potem przed oknami długo krążyło stado gawronów.

Pozostało jeszcze 97% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama