Osiemdziesiąt lat temu, 4 lipca 1946 r. w Kielcach zamordowano 37 Żydów i dwóch Polaków. Liczba żydowskich ofiar była jednak większa i obejmowała także zabitych w pociągu oraz zmarłych w szpitalu z powodu odniesionych ran. Sprawcami zbrodni byli Polacy: żołnierze, milicjanci, cywile, a bezpośrednią jej przyczyną plotka o porwaniu polskiego dziecka przez Żydów. Wystarczyła, żeby ludzie przyszli na ulicę Planty, przed budynek, w którym mieszkali Żydzi, i wzięli udział w mordowaniu, rabowaniu, nawoływaniu do zbrodni albo biernie przyglądali się wydarzeniom. Wojsko zainicjowało pogrom, strzelając do żydowskich mieszkańców.