Każdego fana teatru telewizji powinien cieszyć fakt, że ta – bądźmy szczerzy, odchodząca już do lamusa kinematografii forma – zyskuje nowe życie i to w tak nieoczekiwanym miejscu jak komercyjny streaming. Do tej pory zdawało się, że teatr TV można zobaczyć tylko w Telewizji Polskiej albo na platformie WFDiF, a tu taka gratka. HBO Max serwuje nie jeden spektakl, ale sześć różnych pod zbiorczym tytułem „Piekło kobiet”.
Dlaczego piszę, że to teatr, skoro opisany jest jako serial obyczajowo-kryminalny? Otóż kierując się szlachetną funkcją adwokata diabła, szukam klucza, który mógłby sprawić, że produkcję Ewy Puszczyńskiej i Anny Maliszewskiej można poddać nie tak dociekliwej krytyce, jaka pojawia się tu i tam.