Reklama
Rozwiń
Reklama

Koniec starego porządku w Budapeszcie

Poecie Marianowi Jachimowiczowi zawdzięczamy fenomenalny opis epoki schyłku Cesarstwa. W jego wspomnieniach z tego czasu szczególne wrażenie robi scena rzecznej kąpieli setek szczęśliwych… świń. Czy była to dla niego zapowiedź nastania nowego świata, sprawiedliwego dla pognębionych stworzeń?
Dom na skarpie, gdzie znajdowała się pracownia mistrza Fáby (zaznaczony iksikiem), Budapeszt

Dom na skarpie, gdzie znajdowała się pracownia mistrza Fáby (zaznaczony iksikiem), Budapeszt

Marian Jachimowicz, literat i kronikarz życia artystycznego, urodził się w 1906 r. w Schodnicy. Osada ta leżała w Borysławsko-Drohobyckim Zagłębiu Naftowym, o którym autor po latach pisał: „był wielkim obszarem, muzycznym duchotem maszyn parowych, […] pnącym się szybami kopalń na otaczające zbocza gór, […] rozlewającym się czarną ropą w potoki”. Na przełomie wieków XIX i XX wydobycie ropy dawało regionowi czwartą pozycję na świecie. W okolicach eksploatowano też wielkie złoża ozokerytu, wosku ziemnego, który posłużył m.in. do izolacji kabli kładzionych między Ameryką a Europą. Był to jednak moment przełomu: po odkryciach ropy w Iranie, a później w Wenezueli, nasz Teksas i Klondike w jednym zaczął przeistaczać się z centrum w prowincję. Mniej przemysłu – to mniej pracy. Równocześnie – zmarł ojciec Jachimowicza, a kilka lat później odeszła matka. Życie było coraz trudniejsze i zadecydowano, że 11-latek pojedzie do starszego brata Rudka, który za pracą udał się do Budapesztu.

Pozostało jeszcze 94% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama