Zauważyłam, że w twojej książce „Macica” bardzo ważne miejsce zajął rozdział o społecznym odbiorze słowa macica. W tobie jako położnej, kobiecie, pisarce, jakie emocje wywołuje to słowo?
To interesujące pytanie. Myślę, że mam dość mieszane emocje, kiedy o nim myślę, ponieważ w mojej pracy jako położna widzę wszystkie niesamowite czynności, które macica potrafi wykonywać— że potrafi „wyhodować” zdrowe dziecko, że potrafi urodzić zdrowe dziecko i robi wiele wspaniałych rzeczy, jakich nie potrafi zrobić żaden inny narząd ludzkiego ciała. Ale widzę też, co się dzieje, kiedy coś idzie nie tak, kiedy nie działa tak, jak powinna, i powoduje wiele smutku oraz bólu.