Reklama

Jerzy Haszczyński: Jakie są granice korzystania z twórczości innych? Wojna o „Kanapki z hajsem”

Nie gniewaj się, Siekiero, ten tytuł jest naprawdę twój. A reszta moja albo i nie moja.
Dorota Masłowska rozpętała wojenkę o „Kanapki z hajsem”. Gwiazda literatury, niegdyś cudowne dziecko

Dorota Masłowska rozpętała wojenkę o „Kanapki z hajsem”. Gwiazda literatury, niegdyś cudowne dziecko, potem także pomysłowa raperka, chyba wciąż mistrzyni słowa. Oskarżyła o „ordynarną kradzież” tych kanapek Helenę Englert, o której pewnie nie wszyscy wcześniej słyszeli, co nie jest dziwne, bo ukradzione zdaniem Masłowskiej słowa padają w debiutanckiej piosence młodej aktorki.

Foto: PAP/Leszek Szymański

Dorota Masłowska rozpętała wojenkę o „Kanapki z hajsem”. Gwiazda literatury, niegdyś cudowne dziecko, potem także pomysłowa raperka, chyba wciąż mistrzyni słowa. Oskarżyła o „ordynarną kradzież” tych kanapek Helenę Englert, o której pewnie nie wszyscy wcześniej słyszeli, co nie jest dziwne, bo ukradzione zdaniem Masłowskiej słowa padają w debiutanckiej piosence młodej aktorki.

„Kanapki z hajsem” rozchodzą się po sieci. A wraz z nimi pojawia się pytanie, co można i na jakich zasadach zacytować, jakie są granice korzystania z twórczości innych, powielania ich pomysłów.Czy istnieje kopalnia słów, zdań, bohaterów, wątków i intryg, z której można bezkarnie czerpać? Która daje szansę parafrazować, fantazjować, uzupełniać. Nakręcać własne historie, za które czasem hajs jest, a czasem go nie ma.

Pozostało jeszcze 83% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok!

Wybierz roczny dostęp RP.PL i zyskaj dostęp do The New York Times!

Oferta dotyczy subskrypcji rocznej autoodnawialnej. Możesz anulować subskrypcję w dowolnym momencie.

Kliknij i poznaj szczegóły.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama