Tomasz Wróblewski, prezes politycznego think tanku, a wcześniej dziennikarz i redaktor naczelny wielu prestiżowych tytułów, jest jedną z wielu osób, które dały się skusić na ordynarnego fejka i ochoczo podjęły się jego dalszej dystrybucji wśród tysięcy swoich czytelników. Tymczasem ta historia jest jak z Radia Erewań – nic się w niej nie zgadza. Może poza tym, że można być pewnym lansowania Burke'a na świętego męczennika, bo społeczne zapotrzebowanie na ten rodzaj narracji znacznie przewyższa zapotrzebowanie na banalną prawdę.