Otworzyłeś Muzeum Historii Polski po wielu latach pracy nad tym przedsięwzięciem, dziękowałeś wszystkim opcjom za wkład w jego budowę. A rok później nowa pani minister, nominatka Donalda Tuska, Hanna Wróblewska, uznała, że potrzebne jest, jak powiedziała, nowe otwarcie. I się ciebie pozbyła.
Dla mnie to ciągle trochę tajemnica. Kiedy powstał rząd Donalda Tuska, miałem dwa spotkania z ministrem kultury w nowym rządzie, Bartłomiejem Sienkiewiczem. Najpierw sam zabiegałem o rozmowę, żeby zrelacjonować mu stan spraw Muzeum – opowiedzieć o sukcesach i kłopotach. Długo nie było odpowiedzi, ale pewnego dnia odbieram telefon. Sienkiewicz mówi, że ma luźniejszą godzinę i zamierza wpaść do Muzeum. Przyjechał, chciał najpierw sam rozejrzeć się po gmachu, a dopiero później rozmawiać. Ale rozmawialiśmy długo, wypytywał o stałą ekspozycję, kiedy będzie gotowa, jak może pomóc.