„Nie dało się tego oglądać” – tłumaczył mi zaprzyjaźniony kibic Legii. „To była różnica klas”. Akurat mnie przekonywać nie musiał. Z klubową piłką w polskim wydaniu rozstałem się jakieś 15 lat temu, z reprezentacyjną po ostatnim mundialu. Od tego czasu wiedzę na temat krajowego futbolu czerpię wyłącznie z omówień. Co zalecałbym każdemu, kto nie jest masochistą. Zaprzyjaźniony kibic Legii masochistą jest niewątpliwie. Nie dość, że zapłacił za bilet tysiąc złotych i ledwie uniknął przeziębienia (w Warszawie było 5 stopni), to jeszcze musiał obejrzeć żenujące widowisko. Legia przegrała 0:3 z Chelsea na własnym boisku, chociaż londyński klub wystawił po części rezerwowy skład.