Reklama

Jan Maciejewski: Na początku była książka

Benedykt uciekł od Rzymu, miasta, cywilizacji jeszcze jako dziecko. I we wszystkim, co dziecinne – zapale, pasji, nadziei, poezji – poczęty został jego zakon. Europa ożyła, bo pozwoliła przyjść do siebie tym ubranym w czarne habity dzieciom. Z tego samego powodu ożywiła się, przebudziła z pogańskiego letargu jakiegoś dziwnego półistnienia Polska.

Publikacja: 02.02.2024 17:00

Jan Maciejewski: Na początku była książka

Foto: Fotorzepa/ Robert Gardziński

Gdyby jakimś cudem ocalał, powinien zostać umieszczony w „najgłębszej komnacie najwyższej wieży” niedawno otwartego Muzeum Historii Polski. Byłby to nasz skarb nad skarbami, coś jak Deklaracja niepodległości dla Amerykanów i ampułka ze świętym olejem, którym w Reims namaszczano królów Francji – wszystko w jednym. Każdy naród ma w swojej historii tylko jedną taką igłę, raz wbita w ziemię nie przestaje się obracać, nawlekać na siebie losów i postaci, zdarzeń i procesów. I już zawsze będzie w środku, nieusuwalna, choć z czasem znika z oczu pod wszystkimi tymi warstwami nici historii. Nie może być ideą, bitwą czy małżeństwem – to musi być przedmiot, rzecz. Jak ampułka czy kartka papieru. Początek jest równie niepozorny, co konkretny.

Pozostało jeszcze 81% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
Ksiądz pedofil wykorzystywał Monikę jak tylko mógł. Zmowa milczenia i zaniedbania biskupów
Plus Minus
„Źródło czerni”: Polska w ciemnościach
Plus Minus
„Cartaventura: Lhasa”: Wyprawa po kartach
Plus Minus
„Jay Kelly”: Ostatnia gwiazda kina
Plus Minus
„Wysokie i niskie tony”: Bracia z różnych światów
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama