Zostawmy na chwilę na boku postępującą infantylizację premiera, który najwyraźniej nie umie sobie poradzić z coraz słabiej skrywanym kompleksem Tuska i schodzi na poziom pospolitego hejtera. Co innego mnie bowiem fascynuje w tej wypowiedzi – niczym nieuzasadnione poczucie moralnej wyższości, jakie premier czerpie z samego faktu, że fuchę w banku zamienił na fuchę premiera, żeby „służyć Polsce”. W tej narracji premier stoi moralnie wyżej niż inni politycy, bo mógł nadal zarabiać w banku duże pieniądze, ale „poświęcił się” dla Polski.