Reklama

Irena Lasota: Na koloniach

„Tutaj traktują mnie nie bardzo dobrze. Po pierwsze że nie wierzę w boga. Po drugie, że jestem z Francji”.
Irena Lasota

Irena Lasota

Foto: Fotorzepa/ Krzysztof Skłodowski

I znowu porządkuję swoje papiery, by wysłać kolejne kartony do Archiwum Hoovera w Kalifornii, gdzie już jest cała kolekcja skatalogowana pod moim imieniem i nazwiskiem. Nie można było logicznie rozdzielić ponad pół tony materiałów w kilkunastu językach datowanych od końca XIX wieku po początek XXI. Ciągle znajduję dokumenty, które pochowały się w zakamarkach, piwnicach czy zapomnianych pudełkach. A to liścik od Aleksandra Sołżenicyna dziękujący za polskie wydanie „Gułagu”, a to list Alfreda Tarskiego z 1946 roku o logice i filozofii w USA, a tu korespondencja z „podziemiem” w Polsce, pokwitowania sprzętu i pieniędzy z Gruzji czy z Węgier; a tu ponure dokumenty obrazujące demoralizację polskiej Fundacji IDEE. To wszystko warte jest przechowania w jednym z najlepszych archiwów na świecie, ale moje listy z kolonii w PRL – w latach 1951–1956 – pójdą na przemiał. Przedtem jednak zacytuję niektóre fragmenty z nich (w pisowni oryginalnej), po prostu dla zabawy w upale i wśród przelatujących przez Waszyngton huraganów.

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
„Wartość sentymentalna”: Z rodziną im nie do twarzy
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Plus Minus
„F1: Film” z Bradem Pittem jako przejaw desperacji Apple Studios. Czy to hit?
Plus Minus
„Grzesznicy”: Wszystkie strachy amerykańskiego Południa
Plus Minus
„Jedna bitwa po drugiej”. DiCaprio jako nowy Big Lebowski
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama