Główna wersja: Stanisława Pyjasa zabili esbecy. Dlaczego umarzano śledztwa?

Stanisława Pyjasa zabili esbecy lub ktoś działający z ich inspiracji – w prokuratorskich aktach odnajdujemy wskazówki, dlaczego jest to dla śledczych najbardziej prawdopodobna wersja wydarzeń z 1977 r., ale też dlaczego nie udało się jej w wolnej Polsce udowodnić.

Publikacja: 09.06.2023 17:00

Ekshumacja zwłok Stanisława Pyjasa na cmentarzu w Gilowicach, w powiecie żywieckim, 20 kwietnia 2010

Ekshumacja zwłok Stanisława Pyjasa na cmentarzu w Gilowicach, w powiecie żywieckim, 20 kwietnia 2010 r. Ekspertyzy specjalistów medycyny sądowej nie rozstrzygnęły wątpliwości, czy student zginął z powodu upadku czy pobicia

Foto: Andrzej Grygiel/pap

7 maja 1977 r. w sieni kamienicy przy ul. Szewskiej 7 w Krakowie odnaleziono zwłoki 24-letniego studenta filologii polskiej oraz filozofii UJ Stanisława Pyjasa. Jego śmierć wywołała wstrząs. W Krakowie zachęcano do bojkotu juwenaliów, które jednak się odbyły, a także zorganizowano słynny Czarny Marsz, który przeszedł ulicami miasta nieco ponad tydzień po śmierci studenta.

Kolejne prokuratorskie śledztwa – także te prowadzone już w III RP – nie doprowadziły do ustalenia, czy krakowski student padł ofiarą zabójstwa, ani do wykrycia sprawców tego czynu. Pierwsze dochodzenie wszczęto po znalezieniu zwłok. Prowadziła je Prokuratura Wojewódzka w Krakowie po przejęciu materiałów z jednostki niższego szczebla. Umorzono je. Podobnie jak drugie i trzecie, prowadzone po upadku PRL przez prokuratora Krzysztofa Urbaniaka.

Pozostało 96% artykułu

Teraz 4 zł za tydzień dostępu do rp.pl!

Kontynuuj czytanie tego artykułu w ramach subskrypcji rp.pl

Na bieżąco o tym, co ważne w kraju i na świecie. Rzetelne informacje, różne perspektywy, komentarze i opinie. Artykuły z Rzeczpospolitej i wydania magazynowego Plus Minus.

Plus Minus
Tomasz P. Terlikowski: Taka debata o aborcji nie jest ok
Plus Minus
Europejskie wybory kota w worku
Plus Minus
Waleczny skorpion
Plus Minus
Gość „Plusa Minusa”, Jacek Kopciński, opowiada o „Diunie”, „Odysei” i Coetzeem
Plus Minus
Do ostatniej kropli czekolady