Dokładnej liczby nikt nie zna, ale jeśli nie tysiące, to przynajmniej setki zagranicznych dziennikarzy w dniach poprzedzających 24 lutego 2023 r. zjechały do Kijowa w oczekiwaniu, że będą relacjonować coś wielkiego. Zewsząd nadchodziły przecież sygnały, że w pierwszą rocznicę inwazji na Ukrainę Władimir Putin szykuje przełomowe uderzenie na froncie, masowe bombardowania, być może atak na samą stolicę od strony Białorusi. Nic takiego jednak się nie zdarzyło; na szczęście dla Ukraińców, którzy już tyle wycierpieli w tej wojnie.