Reklama

Robert Mazurek: Wyrafinowane morawskie tortury

Ech, a gdyby nam się tak samochód zepsuł i pomoc drogowa nie dojechała? Moglibyśmy mieć wakacje życia. Albo i koszmarnego pecha, zależy, jak trafimy.
Robert Mazurek: Wyrafinowane morawskie tortury

Foto: Pixabay

W kategorii „Najładniejszy pomijany region turystyczny” Morawy są w pierwszej trójce, a jak odliczymy wyjazdy na któryś z długich weekendów, to palmę pierwszeństwa dzierżą samodzielnie. Jadąc na południe, mijamy Brno i pędzimy na Wiedeń. Wszystko to, co pomiędzy, to Morawy i tubylcy dbają o podkreślanie odrębności. Pewien tamtejszy winiarz, gdy jedzie do Pragi, mówi, że wyjeżdża do Czech i to tylko w naszych, polskich uszach brzmi zabawnie, bo przecież i tak jest w Czechach. Otóż nie do końca. Na Morawach chodzi się, przynajmniej czasem, do kościoła, a po mszy nie idzie się do karczmy na kufel piwa tylko na szklaneczkę wina.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama